• Wpisów:18
  • Średnio co: 173 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 15:51
  • Licznik odwiedzin:4 109 / 3306 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gram sobie w grę i proszę o klik. Nic się nie stanie poza tym, że dostanę punkt w grze. Żadnego śmiecia na mejl ani danych to nie nasyła ani nie wyciąga. Gierka zacna. Z góry dzięki! http://malwersi.pl/glosuj-ulekjunginger
 

 
I don't think I've found God, but I may have seen where gods come from.

Jeśli ktoś z Was czytał cokolwiek ze Świata Dysku - wie kto to Terry Pratchett.
Właśnie przeczytałam dość zaskakujący wywiad z nim. Filozoficzny bardzo. Warto!
http://www.dailymail.co.uk/femail/article-1028222/I-create-gods-time--I-think-exist.html
 

 
Bardzo ciekawy artykuł o pochodzeniu nazwy "herbata".
http://blog.krainaherbaty.pl/kultura/herbathea-czyli-dlaczego-nie-czaj.html
Polecam cały blog! Świetnie napisany.
 

 
Świetny demotywator na pingerze Gniewomira.
 

 
"Trafiłem szóstkę-" odsłona druga.

Pewnie wszyscy o tym słyszeliście, ale podsumuję:
Parę dni temu pewien użytkownik wykopu zamieścił notkę, że wygrał szóstkę w totka i rozda nagrodę między wszystkich którzy w krótkim czasie skomentują jego post.
Ludzie rzucili się do komentowania: jedni dla żartu, inni z ciekawości, niektórzy być może na poważnie. W krótkim czasie przeciążony serwer zaczął się wieszać...
W końcu akcja się skończyła i oczywiście okazało się, że nikt nie wygrał żadnej szóstki w totka, tylko to kawał. Z jakichś przyczyn autor zamieścił dziś długi tekst w którym przeprasza, że nic nie wygrał, że jest biednym studentem, że był pijany, i że cieszy się, że może niektórych akcja zainspirowała do czegoś, a żeby się całkiem nie zmarnowało prosi o kliknięcie w "pajacyka" (www.pajacyk.pl).
Tu jego tekst:
http://www.wykop.pl/link/254365/trafilem-szostke#comment-1660395
No i oczywiście dzisiaj pojawiły się kolejne komentarze. Że śmiesznie. Że zagłosowałem dla kawału. Że spotkamy się w sądzie. Że ludzie jesteście durnie i świnie bo wszystko zrobicie dla kasy. Że pan ma racje. Że pan nie ma racji. I tak dalej i tym podobne.

Ja tam nic nie wiem ale ludzie mają chyba za wiele wolnego czasu. Tylko u nas wypada tak udawać, że jest się śmiertelnie poważnym? Tuwim gdyby żył, umarłby ze śmiechu!
 

 
Ciemno zimno, zaziębiłam się.
Cały dzień pracowałam nad stroną z komiksami o duchach ale chyba jej jednak dziś nie otworzę bo serwer nawala.
 

 
Jak się dobrze zorganizować pracując w domu?
Kilka ważnych uwag na blogu Bartka Popiela
http://bartekpopiel.pl/2009-09-28/produktywnosc/jak-utrzymac-motywacje-gdy-pracuje-sie-w-domu/
 

 
Duże ilości na raz GIFów "Under construction".
http://www.textfiles.com/underconstruction/
Nie klikajcie. To boli.
 

 
I znowu trafiłam na klienta, który jak się zdaje powinien koniecznie obejrzeć ten film.
Kłopot w tym, że klient nie zna angielskiego...
<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/R2a8TRSgzZY&;color1=0xb1b1b1&color2=0xcfcfcf&hl=pl&feature=player_embedded&fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowScriptAccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/R2a8TRSgzZY&;color1=0xb1b1b1&color2=0xcfcfcf&hl=pl&feature=player_embedded&fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="425" height="344"></embed></object>
wiecie może jak sobie z czymś takim radzić? Nie chce mi się latać do sądu z wnioskami dwa razy w miesiącu, to nudne.
 

 
Wpadł dziś w moje łapki kolejny katalog wysyłkowy książek różnych. Od pewnego czasu je przeglądam - choć jeśli kupuję książki to w księgarni, bo lubię sprawdzić zawartość. Powodem dla którego katalogi te zwracają moją uwagę są dość oryginalne propozycje lektur tam się pojawiające.

Z poprzedniego zachwyciła mnie oferta z serii poradników. "Pielęgnacja i dekorowanie nagrobków". Coś na czasie.

Tym razem mamy ofertę bożonarodzeniową więc katalog zaczyna się oczywiście od szopki, gwiazdy i lampek a wieńczy go "pingwin tworzący przeręble, zapobiega zamarzaniu oczek wodnych".

Z jakichś przyczyn na ostatniej stronie jest zawsze świecznik, tym razem druciany w kształcie choinki - czyżby subtelna aluzja, że należy iść spać i zgasić światło?

W ofercie przedświątecznej mamy więc już przewidująco dwa kroki naprzód: oto jakże praktyczną lekturę "Rok 2012 i środek galaktyki". Autorka "znawczyni kodu Majów, astrologii, starożytnych wierzeń i współczesnej duchowości" udziela najwyraźniej odpowiedzi na pytanie nurtujące ludzkość od kilku tysiącleci: czy w 2012 Gwiazdki nie będzie? Tematyce New Age w katalogu poświęcono aż trzy strony, ponieważ jednak jest świąteczny, przez to książek o tematyce chrześcijańskiej jest stron cztery w tym pozycje od "tajemnice kościoła", poprzez Joannę D'Arc po "Życie po śmierci" (czy to na pewno jest dział o religii chrześcijańskiej?)

Przebojem tego działu jest jednak z pewnością seria poradników pod wiele mówiącym tytułem: "Biblia leczy..."
Mamy więc: "Biblia leczy raka", dalej "Biblia leczy nadciśnienie", "Biblia leczy cukrzycę", a nawet "Biblia leczy przeziębienie i grypę". Jak podają autorzy są to: "biblijne recepty potwierdzone przez współczesną naukę (...) ulecz swoje życie stosując się do tego co znajdziesz w Biblii". Najwyrażniej autorzy komentarzy do Biblii Tysiąclecia coś przeoczyli...

Przejdźmy do innej tematyki. "Co jeśli mój kot ucieka z domu, wspina się na zasłony, drapie dywan?" Cóż zapewne jest zdrowym normalnym kotem, ale i tak można napisać o tym książkę.

"Kury, gęsi, kaczki poradnik hodowcy" - świetny pomysł zwłaszcza w bloku, chyba że ktoś ma działkę. "Graj na perkusji." Czemu nie na tubie?

O, a oto coś w sam raz dla naszych sąsiadów: "AAAbsolutnie dla początkujących" - cóż za tytuł "praktyczna nauka obsługi komputera". 506 (słownie pięćset sześć) stron.

Na koniec o książce bez której jak sądzą autorzy katalogu nie może się obejść żadna impreza. Otóż jest to książka z dowcipami jedna z wielu ale o jakże praktycznym zastosowaniu. Uważajcie: "w momencie w którym - naszym zdaniem - sytuacja w pełni już dojrzała do opowiedzenia stosownego dowcipu, wyszukujemy interesujący nas temat pod odpowiednią literą a następnie szybko uczymy się na pamięć dowcipu. W ten sposób łatwo zostać duszą towarzystwa!"

Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości...
 

 
Komiks halołinowy już wkrótce.
 

 
Właśnie zrobiłam. Mój pierwszy wyrób tego typu.
Srebro, granaty, solidne zapięcie. 21 cm długości.
Niestety wszystkie żarówki mamy energooszczędne więc w domu ciemno jak licho i aparat fatalnie łapie światło.
Chętnie sprzedam jak ktoś chętny.
 

 
Czego to się człowiek nie dowie z telewizji. Okazuje się, że na Borneo są jaskinie w których mieszkają nietoperze. W jaskiniach tych znajduje się trzydziestostopowa góra guana. Jakby kto nie wiedział, guano to kupa nietoperza (ponoć świetny nawóz i opał). Innymi słowy jest to dziesięciometrowa, czyli trzypiętrowa kupa kupy. Na tej kupie mieszkają sobie urocze karaluszki, które mają dwa mózgi (jeden w głowie a drugi w odwłoku), uszy na kolanach i są bakterio- i toksynoszczelne.

Na szczęście na Borneo mieszkają też milsze zwierzątka np. słodziutkie lori. Chociaż one też podobno są jakoś jadowite.

Wyglądają jak duży słodki pluszak.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tQfH4mmkPFg&;hl=pl&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/tQfH4mmkPFg&;hl=pl&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>
 

 
Pracuję nad kursem internetowym. Mam już opracowany plan kursu teraz tworzę poszczególne wykłady. Na razie na piśmie: do ich wykonania potrzebna mi będzie kamera i chyba operator... Może być z tym problem, muszę wykombinować sprzęt. Na razie opracowuję całość merytorycznie i scenariuszowo, myślę, że będzie ciekawie i owocnie. W sumie ma powstać 30 lekcji. Sporo pracy bo i elementy praktyczne i teoretyczne i mnóstwo wizualizacji a nawet swoistego "gotowania". W końcu sztuka to zabawa!
 

 
Pewien internetowy supermarket spożywczy zaserwował mi wczoraj jedną z fajniejszych reklam jakie widziałam.

Każdy potencjalny klient dostał w prezencie jabłuszko (prawdziwe do jedzenia) wraz z ulotką informacyjną, krótką i treściwą - bdb wykonanie - zawieszone na klamce. Całe osiedle było wczoraj obwieszone zielonymi jabłuszkami - brawo za pomysł!
 

 
Jeśli ktoś sobie życzy (proszę tylko o poważne oferty) chętnie wykonam: portret olejny w stylu nawiązującym do siedemnastowiecznego, lub też realistyczny, rysunkowy (ołówek, kredka, sangwina).
Przebieg transakcji proponuję następujący:
1. zamówienie z ustaleniem formatu pracy i rodzaju podłoża oraz techniki
2. dosłanie zdjęcia i/lub spotkanie
3. określam czas wykonania pracy i cenę na tej podstawie
4. wykonanie i odbiór pracy (osobisty lub wysyłka).
Poniżej dwa przykłady: rysunek aktu i niedokończony fragment kopii dla zobrazowania techniki.
Zapraszam!
 

 
Ostatnio co rano oglądam sobie National Geographic. Dziś ciekawy program o czołgach. Np. sprytny myk z pochyleniem pancerza o 30 stopni (nie wiedziałam że Tygrysy miały proste) w T-34 zwiększyło efektywną jego grubość o 100%. Dziwne, że wcześniej nikt na to nie wpadł.
A mnie najbardziej zaciekawiły reaktywowane pomysły z poprzednich stuleci:
Okazuje się, że siedemnastowieczne rozwiązanie z tzw. sabotem (korek wkładany za kulą sprężający gazy w lufie i zwiększający siłę rażenia o 1/3) zostało zastosowane w 1944 roku do konstrukcji pocisków przeciwpancernych w kształcie zupełnie takim jaki mają bełty do kuszy. Cienki pocisk otoczono osłoną i, która odpadała po wystrzeleniu i wbijała się w pancerz (cieńsza więc z większą siła przyłożenia na punkt).

Z kolei pociski wyrzutni przeciwpancernych (panzerfaust/katiusza/bazooka) mają wewnątrz kształ trąbki, która rozpuszcza się (razem z pancerzem czołgu) i przestrzeliwuje czołg na wylot.

Ciekawie działają też pociski kumulacyjne: odrywają fragmenty pancerza wewnątrz czołgu, które latają po kabinie z prędkością dźwięku zamieniając jego zawartość w coś rodzaju mielonki, do ściągnięcia ze ścian przy pomocy mopa. Próby z melonem były całkiem przekonujące. Jak się zdaje zaglądanie do zniszczonego czołgu to zły pomysł a i zbierać nie bardzo jest co.

Ciekawy też wynalazek z pancerzem reaktywnym (odbija pocisk) ma jednak tą wadę, że odłamki latają do okoła. Wszystko ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne.
 

 
Witam wszystkich. Pierwszy wpis tradycyjnie będzie niepoważny, dla równowagi niejako. Generalnie dzień dzisiejszy można by uznać za nieudany, gdyby nie miły wieczór na myszkowaniu po sieci. Znalazłam pięknego konia, parę ciekawych linków, i ogólnie trochę odpoczęłam. Zapowiada się długi tydzień, więc ładuję baterie - czego wszystkim życzę. Do poczytania w bardziej poważnym stylu (a może i nie?) już niedługo.